środa, 10 lipca 2013

Jak firmy kosmetyczne oszukują konsumentów - Eveline Cosmetics

Witajcie Moi Drodzy!

Dzisiaj piszę do Was, ponieważ chcę was przestrzec przed kosmetykiem firmy Eveline Cosmetics. Mianowicie mowa o "odżywczym kremie do twarzy i ciała Extra Sofr Allergique".

Może od początku.
Byłam dzisiaj w Rossmanie. Wskoczyłam tam tylko na kwadrans, ponieważ właśnie czekałam na autobus. Od jakiegoś czasu jestem na etapie poszukiwania nawilżającego kremu bez parafiny, takiego dobrego nawilżacza na dzień. Unikam parafiny, bo po niej niestety moja skóra jest zapchana i dostaję wysypu pryszczy. No i wydawało mi się, że znalazłam krem idealny. Aż do kiedy nie przyjrzałam się bliżej składowi.






Firmie Eveline dziękuję. Nawet jeśli jakimś cudem ten krem nie zapcha mojej skóry parafiną i silikonem to na pewno nie kupię go ponownie. Nikt nie lubi być oszukiwany.

Bye. :)

sobota, 6 lipca 2013

Początek mojej drogi ku zmianie stylu życia. :-)


Witajcie Kochani!


Chciałabym się z wami podzielić informacją, że oto właśnie mija trzeci dzień odkąd stosuję zdrowy tryb odżywiania.
Od razu zaznaczam, że nie jestem otyła, ani nie mam nadwagi. Moja mama, pamiętam, od zawsze mówiła : "Jesteś akurat". No i zawsze byłam "akurat", z odrobiną brzuszka i ud. Jednak prawie rok temu, przed ukończeniem liceum, przeprowadziłam się ze wsi do większego miasta. Mój codzienny ruch - chodźby chodzenie pieszo zamienił się na komunikacje miejską. Moje dość naturalne odżywianie zmieniło się diametralnie na produkty wysokokaloryczne i przetworzone. Jednym słowem przeprowadzka nie przysłużyła się mojemu ciału. Już od dłuższego czasu jestem niezadowolona ze swojej figury. Moja oponka, boczki i galaretkowate uda z coraz większym celulitem doprowadzały mnie do szału. Podjęłam decyzję - zmieniam swój tryb odżywiania na bardziej racjonalny i zdrowy! Ale wiadomo, że od samego odżywiania efekty mogą być niezadawalające. W związku z tym wczoraj do mojego planu dnia dołączyłam ruch. Zaczęłam od ćwiczeń z Ewą Chodakowską - turbo spalanie. Dzisiaj mam w planach biegać. Oprócz spalenia tłuszczyku chcę wzmocnić mięśnie i zbudować kondycję. Może poprzeczka jest wysoko, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Powiem Wam, że jestem bardzo pozytywnie nastawiona do działania i nastawiona na cel - chcę za jakiś czas patrzeć na swoje ciało z podziwem i uśmiechem!

Bardzo proszę, żeby nie proponować mi żadnych diet "zrzuć 20kg w ciągu miesiąca". Jestem przeciwniczką jakichkolwiek diet odchudzających, ponieważ według mnie diety dają złudny, chwilowy efekt. Diety działają dopóki się je stosuje, a nie o to w tym wszystkim chodzi, by męczyć się dietami a po ich ukończeniu "żreć" znowu wszystko, albo nie daj Boże nabawić się problemów ze zdrowiem. Najprostsza droga do powstania słynnego efektu jojo.


Jeśli chciałabyś/chciałbyś zacząć razem ze mną żyć zdrowiej to DAJ MI ZNAĆ. W kupie raźniej. :)

Niech moc będzie ze mną i z Wami!
Ahoj! ;-)




czwartek, 23 maja 2013

KOBO PROFESSIONAL - SMOOTH MAKE-UP BASE - moje odczucia po roku od zakupu

Dzisiaj kolejna recenzja polskiego produktu. Tym razem, do jej zamieszczenie szykowałam się już od bardzo dawna, ale jakoś nie mogłam się zebrać w sobie. Mowa o bazie pod podkład z firmy Kobo. Oto jest.


W poprzednim poście pisałam jak wygląda moja cera, ale może powtórzę.
- mieszana (tłusta w strefie T, sucha na policzkach, czasami widoczne skórki)
- skłonna do zatykania i wyprysków, dawniej typowo trądzikowa
- ma nierównomierny koloryt

Nie oceniajmy po wyglądzie, ale czasami warto. :)

Muszę powiedzieć, że bardzo podoba mi się opakowanie tego produktu. Zresztą, kiedy przechodzi się w Naturze obok stoiska Kobo, ciężko nie zwrócić uwagi na bardzo elegancko zapakowane kosmetyki.
Wracając - mamy  bardzo poręczną, niewielką (40ml) buteleczkę, co prawda plastikową, ale bardzo ładną. Buteleczeka ma dozownik - rewelacja- bardzo higieniczny sposób i w dodatku dozujemy tylko tyle produktu ile jest nam potrzebne. Napisy na butelce po roku u mnie w łazience są nadal w całości, więc nie wygląda ona nieestetycznie. Jedyne co można zauważyć to rysy i niestety kiedyś, nawet nie wiem kiedy, pękło zamknięcie, ale nie przeszkadza to w niczym. 



Czas na ocenę samej zawartości magicznej buteleczki.

 

Skład widmo - powinien być a nie ma

Aqua, Octyldodecanol, Caprylic Capric Triglyceride, Ceteareth-20, Glyceryl Stearate, Glycerin, Cyclohexasiloxane(and)Cyclopentasiloxane, Propylene Glycol(and)Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum,Cetyl Alcohol, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Phenoxyethanol(and)Methylparaben(and)Ethylparaben(and)Butylparaben(and)Propylparaben(and)Isobutylparaben, Carthamus Tincorius(Safflower)Seed Oil(and)Prynus Amygdalus Dulcis(Sweet Almond) Oil (and)Tocopheryl Acetate(and) Ascorbyl Palmitate(and)Linoleic Acid, Allantoin, Hydroxyethylacrylate(and)Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Parfum, Benzyl Salicylate,Citronellol, Coumarin, Geraniol,Hexyl Cinnamal, a-isomethyl ionone.

 

Co obiecuje producent?

" Doskonale wygładza i nawilża skórę, ułatwia rozprowadzanie podkładu oraz przedłuża jego trwałość.
 
Składniki aktywne:
  • Hydromanil (kompleks naturalnych cząsteczek z roślin Tara) aktywnie nawilża skórę przez 24 h.
  • Olejek makadamia - wyraźnie zmiękcza i uelastycznia naskórek oraz łagodzi podrażnienia i wygładza wysuszoną skórę.
  • Alantoina regeneruje naskórek i przyspiesza odbudowę skóry. 
  • Kompleks witamin E, C, F tworzy naturalny filtr ochronny na skórze. " 

 

 

Co według mnie jest prawdą a co nie?

  • nawilżenie skóry - tak, ale 24h to spora przesada.
  • zmiękczenie, uelastycznienie naskórka - zgadzam się
  • łagodzenie podrażnień i wygładzenie wysuszonej skóry- chyba największy plus, nie było mowy o suchych skórkach :)
  • regeneracja naskórka- być może odrobinę, ale bez spektakularnych efektów
  • naturalny filtr ochronny na skórze - czuć na skórze jakby taką barierę, ale nie jestem w stanie ocenić realnego działania
  • ułatwia rozprowadzanie podkładu- ułatwia zdecydowanie rozprowadzanie podkładu mineralnego, nie wiem jak sprawdzi się przy tradycyjnych podkładach, ponieważ od długiego czasu takowych nie stosuje
  • przedłuża trwałość podkładu- hmm, i to jest chyba zasadniczny minus, ponieważ nie robi tego co powinna robić baza, czyli przedłużać trwałości kosmetyków. Jest może odrobinę lepiej niż po zwykłych kremach nawilżających, ale przedłużenie jest znikome. Na większe wyjścia, gdzie makijaż musi się długo utrzymać nienaruszony, zdecydowanie się nie nadaje.

Poza tym:
  • nie zauważyłam zapychania porów - co jest ogromną zaletą!
  • bardzo duża wydajność
  • leista konsystencja produktu sprawia, że dość szybko się wchłania
  • przyjemny zapach, trochę jak delikatne mydełko
  • nie powoduje świecenia się skóry
  • brak pełnego składu na opakowaniu! 
  • cena mogłaby być w okolicach 15zł a nie 20, ale można przeboleć biorąc pod uwagę wydajność
  • minusem jest słaba dostępność, ponieważ szafę KOBO znaleźć możemy jedynie w drogerii Natura, w dodatku z tego co zauważyłam, czasami brakuje bazy na półkach ;/



Tak więc bazę Kobo na pewno możemy stosować jako świetny krem na dzień, pod podkład, ale jeśli zależy nam na trwałości makijażu to polecam sięgnąć po coś innego. 

Pozdrowionka, 
paaa :)

środa, 22 maja 2013

Amilie Mineral Cosmetics, czyli DOBRE BO POLSKIE


Witajcie!

W zeszłym tygodniu dostałam swoje zamówienie z próbkami podkładów mineralnych Amilie. 
Po kilku dniach testów przychodzę do Was z recenzją. :)

Już ponad rok temu zaczęłam swoją przygodę z minerałami. Ta odmiana zrobiła dobrze mojej skórze, na tyle, że nie zamierzam już wracać do wcześniejszych podkładów czy różów. Ale nie o tym. Do tej pory były to kosmetyki czterech firm: Lumiere, Paese, Lili Lolo oraz Everyday Minerals. Porównując doszłam do wniosku, że Amilie to jedna z lepszych marek i jestem dumna, że coś takiego jest naszym rodzimym produktem.

Oto co dostałam:

Moja cera
- mieszana
- z większymi lub mniejszymi wypryskami
- sporo zaczerwienień
Generalnie jest co ukryć. :P


Tutaj macie skład 


Zacznijmy od zalet

1) Firma Amilie włożyła dużo starań w to, żeby produkt był pięknie opakowany i cieszył oko. Dodatkowo w środku paczki znajduje się instrukcja obsługi, również wykonana nienagannie. I miłe zaskoczenie- gratis w postaci różu do policzków.

2) Szeroka gama kolorystyczna i ich właściwe oznaczenie na stronie internetowej sprawia, że znalezienie odpowiednich odcieni dla siebie jest całkiem proste.
Kolorki:
Od góry: SOFT HONEY, SESAME, GOLDEN FAIR, IVORY, RÓŻ: CHARISSE

3) Sam produkt dość dobrze stapia się ze skórą i nie powoduje efektu maski, pod warunkiem, że będziemy go nakładać pędzlem do tego przystosowanym, cienkimi warstwami i w odpowiednich ilościach.
4) Podkład nie pyli, jego konsystencja jest wręcz kremowa- dzięki temu nie czujemy się upudrowane.
5) Krycie jest bardzo dobre, jedna warstwa wystarcza na całkowite ukrycie mniejszych skaz, bez zastosowania korektora.
6) Bez upudrowania świecenie w strefie T, w ciepłe dni, widoczne dopiero po ok 3-4 h. Dla mojej cery to długo!
7)  Nie zauważyłam ogromnego ścierania się podkładu, jego znacznego zanikania w ciągu dnia, jak to często bywa z produktami mineralnymi.

Nieszczęsne wady

1) Podkład odrobinę podkreślał moje suche skórki w okolicy nosa.
2) Łatwo z nim przesadzić i przy nieumiejętnym nakładaniu zrobić sobie krzywdę.
3) W porównaniu z innymi firmami próbki są dość małe i stosunkowo drogie. 

Moja ocena? 4 z plusem. Tak dalej! :)


Dajcie znać, co myślicie. Chętnie poczytam.
Do następnego razu! ;))